Jura 18yo

Po krótkiej przerwie spowodowanej świąteczną bieganiną, dziś do kieliszka trafia nie byle jaka pozycja z pola szkockiej whisky. Mowa oczywiście o dramie 18-letniej JURA.

Słowem wstępu o samej destylarni i wyspie

Wyspa Jura, której nazwa oznacza w wolnym tłumaczeniu wyspę jeleni, nie należy do najmniejszych wysp szkockich, choć jeśli chodzi o samą populację to nie należy ona do najwyższych gdyż zamieszkuje ją zaledwie około 200 osób. Na tej samej wyspie, w której możemy znaleźć małe miasteczko Craighouse, w którym to mieszczą się jedyny hotel i pub, znajduję się również destylarania Jura.

Sama destylarnia mówi o tym, że to właśnie ten mikroklimat jest najważniejszy do stworzenia ich destylatu. Chociaż wyspa nie jest jakoś specjalnie oddalona od reszty Szkocji, to płynąca nią woda, budowa gór i dolin tworzą tu wyraźnie inny świat.

Sama destylarnia mieści się na wyspie od 1810 roku. Po wielu latach pracy, jak to często bywa, destylarnia podupadła, aby odrodzić się prawie 60 lat temu. Mówi się o tym, że ze względu na małą społeczność wyspy, to właśnie destylarnia tchnęła życie w wyspę na nowo.

Produkty tej destylarni charakteryzują się połączeniem lekkiego torfu z kwiatowo-miodowymi nutami aromatycznymi.

Jura 18 Red wine cask finish

Tym na co za chwilę spojrzę w kieliszku jest 18-letnia Jura. Destylat, który poddany został maturacji w beczkach z amerykańskiego dębu białego ex-bourbon i finishowana w beczkach po czerwonym Bordeaux z południa Francji. Ta Jura jest produktem, zabutelkowanym po roku 2018, kiedy to firma zmieniła całkowicie swoją linie produktową i dała światu swoje nowe spojrzenie na whisky. Z tego co pamiętam, miałem okazję próbować Jura Origin i Superstition, te produkty były w odbiorze przyjemne i raczej nie zbyt wymagające.

Zobaczmy co dostaniemy tutaj.

Sama butelka, jest niezmiennym standardem. Edycja 18yo nie wyróżnia się tutaj niczym, ten sam kształt, ten sam wygląd etykiety. Jeśli o etykietę chodzi, dowiadujemy się z niej, że whisky jest pełna i bogata w smaki owocowe, oraz wyrafinowany aromat dymu. Mamy tu również informację o beczkach i czasie maturacji. Wszystko jest przejrzyste i zwięzłe, w końcu najważniejsze znajduję się w środku.

Spróbujmy

Kolor naszej Jury jest intensywnie złoty. Nie jest to bursztyn, ale myślę że lekko zabrudzona złota biżuteria będzie dobrym określeniem.

Jeśli chodzi o nos, to whisky jest bardzo zdecydowana. Trzymając kieliszek na poziomie ust możemy wyczuć już pierwsze nuty, a jak ona pachnie? Jak bombonierka. Na pierwszy plan wychodzi sporo toffi i deserowego karmelu niczym wyjętego z lodów. Czuć tutaj wpływ szczególnie beczki bourbonowej, gdzie kolejno po deserze karmelowym, dochodzą do nas aromaty wanilii, orzechów i niosącego to wszystko, bardzo lekkiego dymu. Warto wspomnieć, że alkohol jest tutaj bardzo ładnie ukryty.

Pierwszy łyk jest czymś zupełnie innym. Alkoholowo jest tutaj ładnie i ułożenie. Przy 44% zawartości alkoholu nie uderza on za bardzo ust, ani języka.

A jak to smakuje? Na pierwszy atak wychodzi spora kwasowość całości, pojawia się sporo miodu i owocu ogrodowego. Porównałbym to do malin wygotowanych w miodzie. Jest tu też sporo przypraw. Pojawia się imbir, kandyzowana skórka pomarańczowa, może anyż, może trochę pieprzu. Na pewno picie jej jest bardzo przyjemne, aczkolwiek zaskoczyła mnie ona w stosunku do nosa. Nie zrozumcie mnie źle, jest tutaj bardzo dużo słodkich aromatów, aczkolwiek nos obiecywał raczej bardzo deserowy alkohol, który aż rozpłynie się w ustach. Jura 18 się nie rozpływa, jej smak chociaż ma w sobie bardzo dużo słodyczy, to jest również charakterny i z pazurem. Wszystko co dostajemy jako miód, jest od razu kontrowane przez intensywne przyprawy.

Jeśli chodzi o finisz, jest on dość długi, cierpko-słodki niczym susz, pojawia się wreszcie trochę dymu, dębu i kwaśnych winogron.

Podsumowanie

Jura 18yo, to whisky, która lubi zaskakiwać. Niepozorna butelka, niepozorna etykieta i zderzenie z bardzo dobrej jakości destylatem w środku zostawiło na mnie świetne wrażenie i myślę, że wrócę do tej butelki nie raz. Jeśli miałbym, ją jakoś podsumować, to wydaje mi się, że Jura zamknęła w tej butelce swoją wyspę. Piękna, pełna miłych ludzi i jednocześnie burzliwa i skryta niełatwym klimatem. A przynajmniej tak właśnie sobie ją teraz wyobrażam 🙂

Technikalia

Destylarnia: Jura distillery
Maturacja: 18 lat, beczka z białego dębu amerykańskiego ex-bourbon, Finish beczka z czerwonego Bordeaux Gran Cru class.
Moc: 44% ABV
Klasyfikacja: Single Malt Highland Scotch Whisky
Cena: Około 300/350 zł

Kacper Sztorc

Pasjonat sztuki barmańskiej i miłośnik dobrego palenia. Głównym oczkiem w głowie są dla mnie alkohole mocne, których świat stał się nie tylko kwestią zainteresowania ale i pracą. Prywatnie psi ojciec i kinomaniak jakich mało.

Dodaj komentarz

Przeczytaj też

Czy jesteś osobą pełnoletnią?

Ta strona zawiera treści związane z tytoniem oraz alkoholem. Aby przejść dalej musisz potwierdzić, że jesteś osobą pełnoletnią w regionie w którym przebywasz.