Smokehead Twisted Stout

Wiele osób zaznajomionych ze światem Szkockiej whisky, za szczególnie lubiane uznały te bardziej torfowe z pozycji istniejących na rynku. Prawdopodobnie każdy z nas ma również swoją ulubioną destylarnie, po której destylaty sięgamy w ciemno. Co więc powiecie na whisky znikąd? No, może nie tak znikąd, ale destylarnia która tworzy daną whisky jest nam nieznana.

Dziś na tapet bierzemy Smokehead Single Malt w edycji Twisted Stout, whisky wydawana na rynek przez niezależny bottling firmy Ian Macleod Distillers, której miejsce pochodzenia jest tajemnicą.

W świecie Szkockiej, butelki z sekretnej destylarni nie są niczym nowym. Nie zmienia to jednak faktu, że każda taka seria niezwykle rozpala wyobraźnie i powoduje chęć wcielenia się w detektywa. Smokehead, to whisky pochodząca z Islay, krąg poszukiwań nie jest więc ogromny, bo obejmuje tak naprawdę jedynie 9 działających tam destylarni.

Skoro jednak wiemy tak niewiele o pochodzeniu tego trunku, to jak Smokehead wypada w komunikacji z konsumentem? Marka kreuje się na bardzo odważną i nie biorącą jeńców. Zdecydowanie cała otoczka, to dość nowoczesne podejście do marketingu Szkockiego single malt, które z pewnością trafia do nowych, bądź po prostu młodszych konsumentów.

Ciekawe w przypadku tej marki są również beczki, w których finiszują swoje produkty. Jak sama nazwa mówi, testowany przeze mnie dram, to destylat leżakowany najpierw w beczkach po bourbonie, aby następnie jego część finiszować w beczkach po Mochaccino Stoucie. Oprócz tego dostępne są również edycje finiszowane w beczkach po rumie, sherry i tequili, a także edycja High Voltage w mocy beczki i edycja niefiltrowana. Warto nadmienić w tym miejscu, że każda z nich to NAS.

Jak Twisted Stout wypada w kieliszku?

Wizualnie jest dość przeciętnie, a określić ten kolor można jako blado bursztynowy.

Na nosie robi się zdecydowanie ciekawiej. Na  początku intensywnie uderzają aromaty syropowe z toffie w tle, a także czekolada i sos sojowy. Po otwarciu pojawiają się bardzo przyjemne aromaty asfaltu i palonej sosny. Na języku znajdziemy za to dużo drewna cedrowego, aromaty palonej gumy i jodyny. W tle pojawia się też sporo płatków owsianych i suszonych śliwek. Całość jest bardzo przyjemna w odbiorze. Trunek wypełnia usta dość rozgrzewająco zostawiając przy tym poczucie bycia intensywnie kremowym. Czuć jednak, że jest to dość młoda whisky. Pomimo dużej ilości wyraźnych aromatów, zdarza się, że nie ułożony jeszcze trunek może lekko ukąsić.

Finisz jest kompleksowy. Chociaż dym wypełnia większość palety, to pojawia się również dużo rodzynek, owoców tropikalnych i płatków owsianych. Gdzieś pośrodku pojawia się również cytrynowe albedo, które przyjemnie balansuje finisz całego drama.

Smokehead dotrzymuje według mnie danego słowa i faktycznie stara się być whisky odważną. Chociaż sam nie jestem fanem otoczki dotyczącej tej butelki, to bardzo doceniam jej zawartość.

Twisted Stout jest bardzo dobrą deserową pozycją, zdecydowanie kierowaną ze względu na jego ilość, do fanów dymu. Myślę, że niekoniecznie stanowi dobrą propozycję do parowania z każdym cygarem, ponieważ całość może przyćmić nasze palenie. Ale jeśli, to właśnie na whisky chcemy się skupić, paląc do tego ulubione i znane nam cygaro, to myślę że łatwo będzie docenić, tę raczej rzadko spotykaną pozycję

Technikalia:

Destylarnia: XXX
Maturacja: No Age Statement, ex-Bourbon cask i częściowy finish ex-Mochaccino Stout cask
Moc: 43%
Klasyfikacja: Single Malt Scotch Whisky
Cena: Około 260-300zł

Dodaj komentarz

Przeczytaj też

Czy jesteś osobą pełnoletnią?

Ta strona zawiera treści związane z tytoniem oraz alkoholem. Aby przejść dalej musisz potwierdzić, że jesteś osobą pełnoletnią w regionie w którym przebywasz.